:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  -1°C pochmurno z przejaśnieniami

Ambasada Maroka w willi Stefana Starzyńskiego, choć miał tam być Instytut jego imienia

Ambasada Maroka w willi Stefana Starzyńskiego, choć miał tam być Instytut jego imienia

To była willa Stefana Starzyńskiego. Mieszkał tu w latach 1934-39. Została wyremontowana za państwowe pieniądze i… oddana w użytkowanie ambasadzie Królestwa Maroko, choć miał tu się mieścić instytut jego imienia jako filia Muzeum Powstania Warszawskiego.

Żeby była pełna jasność: nie mamy nic przeciwko ambasadzie Maroka. Poprosiły ona władze miasta o wskazanie obiektu pod jej potrzeby, władze wskazały, ambasada się wprowadziła. Może nam być tylko żal, że to tak właśnie się stało…

Niedaleko willi, na rogu Dąbrowskiego i Niepodległości, postawiono byłemu prezydentowi Warszawy pomnik-tablicę z gustowną płaskorzeźbą. Wydawało się, że to pierwszy krok do powołania Instytutu Stefana Starzyńskiego w tym właśnie miejscu. Instytut miał zajmować się historią stolicy w okresie międzywojennym, jak też w czasie okupacji. Oprócz tego miał zgromadzić rozproszone po świecie pamiątki i archiwalia po tragicznym naszym stołecznym prezydencie. Tak się nie stało.

Instytut ostatecznie powstał, ale pod tym samym adresem, co Muzeum Powstania Warszawskiego: ul. Grzybowska 79. Wszelkie kalkulacje ekonomiczne wskazywały bowiem, iż tak będzie taniej i efektywniej z punktu widzenia założeń programowych Instytutu. Zapewne jest to racja. Odrestaurowana pięknie willa – jako instytut – musiałaby żyć z odrębnych dotacji państwowych, a tak zarabia, a koszt „Starzyńskiego” jest mniejszy i roztapia się w budżecie Muzeum.

Jak wspominają świadkowie historii przedwojennej Warszawy, Stefan Starzyński, który był prezesem Koła Przyjaciół Mokotowa, postanowił zadokumentować dosadnie swoją obecność w naszej dzielnicy i w związku z tym kupił plac pod budowę domu, właśnie pod dzisiejszym adresem Dąbrowskiego 72. Posunięcie było przemyślane i ze wszech miast owocne. Wywołało pewnego rodzaju boom budowlany w okolicy, ponieważ warszawska śmietanka towarzyska i polityczna lubiła „stawiać się” obok kogoś znanego i popularnego, a takim Starzyński – jako najpierw zarządca komisaryczny, a potem prezydent stolicy – był na pewno.

„Stefan Starzyński był wizjonerem – wspomina DRY, autor bloga Salon24 – a wiele z jego pomysłów zostało rozpoczętych i zaprojektowanych jeszcze przed wojną; sporo doprowadzono do realizacji już po wojnie, przykładowo Trasa Łazienkowska, aleja Na Skarpie, czy osiedle mieszkaniowe na Ursynowie. Co ciekawe, wykup gruntów na te cele nastąpił jeszcze przed wojną. Ze swojego, żoliborskiego podwórka dorzucę największe przedwojenne chyba przedsięwzięcie łamiące istniejące formy: przebicie ulicy Bonifraterskiej poprzez gmach sądów, niemal w takiej formie jak jest ustawiony teraz ten nowoczesny i kontrowersyjny budynek na pl. Krasińskich w kierunku Żoliborza do nowo wybudowanego wiaduktu nad Dworcem Gdańskim. Prawda, że to jest intrygujące rozwiązanie?”

Stefan Starzyński jest niezaprzeczalnym symbolem nowoczesnej i bohaterskiej Warszawy. Był jej autentycznym liderem. Ale był też twórczym mieszkańcem Mokotowa, gdzie nie występował jako prezydent, lecz zwykły zaangażowany obywatel. I dlatego szkoda, że w jego willi króluje Królestwo Maroka, a nie instytut jego imienia, który – sadząc po poczynaniach na Grzybowskiej – byłby perłą w kulturalno-historycznym krajobrazie dzielnicy… (lk)

Fot. Paweł Małaczewski


Ambasada Maroka w willi Stefana Starzyńskiego, choć miał tam być Instytut jego imienia komentarze opinie

  • gość 2018-07-01 12:05:10

    Bardzo dobrze. Ambasada nie zniszczy budynku, a instytut popracuje i po kilka miesięcach jakiś dyrektorek sprzeda budynek. Pamiątki może zbierać muzeum m.st. Warszawy na Starym Mieście. Po co powoływać urzędników, którzy i tak ewentualne wystawy zrobią rękoma studentów lub społeczników.

Dodajesz jako: Zaloguj się