:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  9°C pochmurno z przejaśnieniami

Dzisiaj (3 czerwca 2018 r.) mija 79 lat historii Toru Wyścigów Konnych na Służewcu

79 lat temu, na polach służewieckich, nastąpiła inauguracja działalności Toru Wyścigów Konnych. Ruszył po 13 latach od momentu, kiedy to Towarzystwo Zachęty do Hodowli Koni w Polsce zakupiło 150 ha ziemi na Służewcu pod przyszłe obiekty kompleksu wyścigowego.

Wydano na ten cel 590 000 złotych. Od tej chwili niemal każdego dnia prasa informowała o postępie prac, o kolejnych robotnikach przybywających na budowę, komunikacji na Służewiec itd. Szeroko rozpisywano się na temat projektu architektonicznego, a potem przeprowadzki z Pól Mokotowskich.

3 czerwca 1939 roku po raz pierwszy poszła bomba w górę na pięknym i niezwykle nowoczesnym służewieckim torze wyścigów konnych. Dla porządku dodajmy, że pierwszą gonitwę wygrał ogier Felsztyn, którego dosiadł Stefan Michalczyk. Niestety, warszawiacy nie zdążyli się nacieszyć nowym torem. Ostatnie gonitwy przed wybuchem II wojny światowej rozegrano 31 sierpnia 1939 roku. O tym, jak wielką popularnością cieszyły się wówczas wyścigi, niech świadczy fakt, że w 1939 roku na stołecznym hipodromie biegało ponad tysiąc koni, w tym wiele takich, których zazdroszczono nam za granicą.

Na szczęście, tor nie ucierpiał w latach wojny aż tak bardzo, żeby całkowicie uniemożliwić starty. Zapobiegli temu sami Niemcy, bowiem na terenie wyścigów stacjonowały odwodowe oddziały SS. Warszawiacy natomiast ponownie usłyszeli tętent końskich kopyt w 1946 roku. Rozegrano wówczas 237 gonitw, w których uczestniczyło ponad 160 koni.

Hr. Zygmunt Plater-Zyberk, główny architekt „Służewca”, zanim zajął się projektowaniem, zwiedził wszystkie najlepsze europejskie tory wyścigowe. Dzięki temu z jednej strony uniknięto błędów w fazie projektowej, a z drugiej wykorzystano najnowsze rozwiązania techniczne. (…)

Cały kompleks miał wiele ciekawych architektonicznie rozwiązań, chociażby tunel pomiędzy obszarem stajen a padokiem. Pomyślano też o sztucznym zraszaniu toru. Jeśli do tego doliczymy mieszkania dla pracowników, magazyny (w tym zbożowy na 550 ton ziarna), stajnie dla ponad 800 koni, studnie, wielki parking, wieżę ciśnień, to chyba nikogo nie zdziwi fakt, że już podczas budowy nazwano ten śmiały projekt budową „miasteczka wyścigowego”. Należy też pamiętać, że w tamtych latach służewiecki tor był największym tego typu obiektem w Europie. Ale cały kompleks nie byłby tak atrakcyjny, gdyby nie wszechobecna zieleń. Z pewnością na pierwszy rzut oka nie widać, że jest tam aż 6000 różnych krzewów i 95 gatunków drzew.

Według głównego architekta na budowę zużyto 12 000 m3 betonu, 85 m3 desek i 1000 ton żelaza. A przecież to nie wszystko, bo jest jeszcze betonowy mur (ok. 6 km), stropy, tynki i nie tylko. (…)W opinii zdecydowanej większości bywalców tego typu obiektów jest on perłą europejskiej i światowej „architektury hipicznej” – jeśli wolno tak to ująć. Zachwyca nie tylko architektura poszczególnych budynków, ich funkcjonalność (trudna do przecenienia nawet dziś), ale także zieleń, czyniąca z tego miejsca obiekt i sportowy, i rekreacyjny. Nasze „miasteczko wyścigowe” do dziś może być przykładem dla kolejnych pokoleń projektantów torów wyścigów konnych. (Źródło: torsluzewiec.pl)

Na zdjęciach: otwarcie TWK na Służewcu 3 czerwca 1939 r.

Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Czytaj też:

https://imokotow.pl/artykul/tor-wyscigow-konnych/214697

 

toru wyścigów konnych - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się