:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Sławomir Zygmunt - blog 05/06/2014 13:09

Dzisiaj w multipleksach sale kinowe są wygodne, klimatyzowane, z miejscem na kubek z kawą. Ale trudno je kochać. Przykro też patrzeć jak giną kina, teatry i kulturalne przedsięwzięcia na Mokotowie.

Czy o salę w Best Mall'u albo w Galerii Mokotów ktoś walczyłby jak o warszawskie kino „Moskwa”? Ci po złej stronie czterdziestki wiedzą, o czym mówię. Zmieniła się kultura i jej nośniki − zgoda. Według socjologów kultury zanikł już nawet podział na kulturę wysoką i niską. Zdanie, że wszystko jest dziś kiepskie to przesada, ale obserwacja, że na Mokotowie kultura zamiera to smutny fakt. W miejscu Teatru Nowego przy Puławskiej 37, który założono w 1947 roku z inicjatywy Juliana Tuwima, jest dziś Carrefur Ekspress. Trudno o lepszy przykład zwycięstwa konsumpcji nad kulturą.

Znikające kina

Najbardziej zabolała jednak śmierć kina „Moskwa”, kiedyś jednego z najnowocześniejszych w Warszawie. Do dziś mam w oczach jego elegancki podjazd. Wejścia strzegły dwa majestatyczne lwy. Kino „Moskwa” powstało w 1948 roku i działało do 1996 roku. Na jego miejscu rok później stanął biurowiec Europlex. Mieszkańcy Mokotowa, zarówno widzowie, jak i pracownicy kina „Moskwa” oraz tzw. koniki (dziś nieznana kategoria − ludzie, którzy wykupowali bilety na co bardziej atrakcyjne filmy i sprzedawali je po znacznie wyższej cenie) stoczyli prawdziwą batalię o pozostawienie kina przy życiu. Nakręcono o tym nawet film dokumentalny. Niestety „Moskwie” nic to nie pomogło. Zdecydowała chęć zarobienia na atrakcyjnym gruncie. Po kinie „Moskwa” zostały tylko charakterystyczne lwy z podjazdu, które pod Europlexem giną w masie kiosków i reklam. Kina Silver Screen, które powstało w gmachu Europlexu i miało zastąpić Moskwę, też już nie ma. Działało tylko do 2009 roku. Dziś w Europlexie można sobie pooglądać film podczas ćwiczeń ekskluzywnym fitness klubie. Kultura taka więcej fizyczna, może to znak czasów? Tylko dinozaury żałują, że zniknęło miejsce nasycone ich wspomnieniami. Tu chodzili na randki i wagary, tu walczyli o bilety na „Żółtą łódź podwodną” czy „Tora, tora, tora”. Zaprzyjaźniona pani bileterka wpuszczała ich na film od 18 lat, a potem sterczeli nocami w ogonkach, by zdobyć karnet na Konfrontacje i pooddychać atmosferą wielkiego światowego kina, którego władza i cenzura w PRL-u nie dopuszczały do masowego rozpowszechniania.

Całe szczęście, że ocalało chociaż drugie ważne na mapie Mokotowa kino − „Stolica”. Powstało w latach 1949−50 i jest dobrym przykładem ówczesnego styluj − socrealizmu. W jego budynku, gruntownie wyremontowanym, dzisiaj mieści się Muzeum Sztuki Filmowej − kino „Iluzjon”, w którym pokazuje się stare filmy. Ja mieszkałem na Czerniakowie i kinem mojego dzieciństwa i młodości była „Czajka” mieszcząca się w budynku na rogu Czerniakowskiej i Chełmskiej. Teraz w pomieszczeniach „Czajki” mieszczą się dwie firmy z branży filmowej: Tim Film Studio oraz Best Film. W desperacji, kiedy w „Czajce” nie było biletów, wpadałem czasem do kina „Czerniaków”, na rogu Czerniakowskiej i Bartyckiej. Mieściło się w starym baraku i mieszkańcy dzielnicy nazywali je „Pluskwa”. Dlaczego? Domyśl się Szanowny Czytelniku. Na Mokotowie były jeszcze kina: „Przodownik” (ul. Olesińska 21), „Kadr” (ul. Gotarda 16) oraz „Grunwald” (Al. Niepodległości 141).

Dziś na Mokotowie mamy kina znajdujące się w dwóch centrach handlowych: Cinema City w Galerii Mokotów przy Wołoskiej 12 i Cinema City w Best Mall na Sadybie przy Powsińskiej 31. Jest jak w wielkim zachodnim świecie, który dla mojego pokolenia był przedmiotem tęsknot. Zachód przyszedł, ale z całym dobrodziejstwem inwentarza, np. z centrami handlowymi właśnie. Przyniósł też miałkie komercyjne filmy, mdlący zapach popcornu w kinach i czterdzieści minut ryczących reklam przed każdym seansem. A mnie się marzy niewielkie kino dla dinozaurów, kontestatorów konsumpcjonizmu i koneserów. BEZ POPCORNU!

Teatr po sąsiedzku

Na Mokotowie, największej dzielnicy Warszawy liczącej blisko 227 tys. mieszkańców, nie ma dużej sceny teatralnej, nie ma dużej hali widowiskowej ani koncertowej. W najgoszych koszmarach sennych nie śniło mi się, że kiedykolwiek będę za coś chwalił PRL. A jednak to za czasów PRL-u powstał Teatr na Woli, dowodzony przez lata przez Tadeusza Łomnickiego oraz Teatr na Targówku, dzisiejsza Rampa. Powody ich powstania były ideologiczne - kaganek oświaty w robotniczych dzielnicach, robotnicza kultura, jeszcze jedno narzędzie propagandy. Ale rezultat, dzięki artystom, był wspaniały − dwie nowe prężne sceny teatralne nie w centrum stolicy. Myślałem sobie kiedyś o tym stojąc w gigantycznym korku na Puławskiej, który uniemożliwił mi dojazd na czas na spektakl do Teatru Wielkiego. Chciałoby się mieć teatr, gdzieś bliżej domu, żeby nie trzeba było przejeżdżać przez pół Warszawy. Dlatego żal mi Teatru Nowego z dużą sceną, na której występowali m.in. Irena Kwiatkowska i Mariusz Dmochowski, a pod koniec działania Adam Hanuszkiewicz oraz Roman Wilhelmi, pamiętny Nikodem Dyzma. Żadną miarą nie mogę się przyzwyczaić, że teraz jest tam Carrefur Ekspress. Od ładnych paru lat mamy co prawda scenę „Przodownik”, mieszczącą się w sali dawnego kina przy Olesińskiej 21, ale to niewielki teatr, na 300 miejsc. Czekam więc z utęsknieniem na Nowy Teatr. Powstał w 2008 roku u zbiegu ul. Madalińskiego i Sandomierskiej, na terenie dawnego warsztatu MPO. Dziś to jeszcze prowizorka, aktorzy grają w na prędce zaadaptowanej sali. Mimo wszystko warto odwiedzić to miejsce, choćby ze względu na nazwiska znakomitych reżyserów i aktorów. Występują tam m.in. Magdalena Cielecka, Stanisława Celińska, Ewa Dałkowska, Maciej Stuhr, Andrzej Chyra, przedsięwzięciu szefuje Krzysztof Warlikowski. Remont oraz pełna adaptacja Nowego Teatru rozpoczną się w maju 2014 roku, a jego otwarcie jest planowane latem 2015 roku. Oby!

Mokotów bez serca

W dzielnicy brakuje przestrzeni i przedsięwzięć, które integrowałyby mieszkańców, tworzyły wspólnotę, tradycję dzielnicy. Próbuje to zmienić Mokotowskie Centrum Integracji Mieszkańców na Wierzbnie, inicjatywę wykazują domy kultury, ale to kropla w morzu. Można pójść na koncert muzyki klasycznej do Pałacyku Szustra, latem poleżeć na leżaku na gazonie przed pałacem w Parku Królikarnia, posłuchać koncertów jazzowych w Parku Dreszera. A tak poza tym na Mokotowie niewiele się dzieje. Ursynów ma swoją doroczną imprezę na Kopie Cwila, mają swoje festyny Żoliborz czy Saska Kępa, która wciąż pamięta o Agnieszce Osieckiej. A na Mokotowie, gdzie kiedyś mieszkali m.in. Jan Bytnar „Rudy”, Maria Dąbrowska, Jan Brzechwa, Gustaw Holoubek, Stanisław Grzesiuk, Zbigniew Herbert, Krzysztof Kamil Baczyński i ostatni prezydent przedwojennej Warszawy Stefan Starzyński, nie dzieje się nic poza dorocznym Piknikiem Gazety Wyborczej w Parku Królikarnia. Kiedyś organizowano festyny, a nawet spacery z przewodnikiem po Mokotowie. Mniej więcej od pięciu lat wszystko zmarło śmiercią naturalną. Na Polu Mokotowskim ostał się tylko Dzień Ziemi. Gdzie te czasy, kiedy Dom Kultury Łowicka organizował festyn w Parku Morskie Oko? Na takiej imprezie debiutowali Oddział Zamknięty i Martyna Jakubowicz. Działo się! Co stoi na przeszkodzi, by wrócić do dawnych tradycji, zorganizować nowe imprezy, bardziej przystające do dzisiejszych czasów? Ja się nie poddaję!


Sławomir Zygmunt, dziennikarz i muzyk


Reklama

Mokotów kulturalnie komentarze opinie

Dodajesz jako: |


Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Chcesz coś sprzedać lub kupić, oferujesz usługi, szukasz pracownika lub pracy?

Dodaj swoje drobne ogłoszenie w naszym serwisie. Zapraszamy!

Dodaj ogłoszenie
Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez imokotow.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

MPG Media Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawa 02-761, Cypryjska 2G

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"