:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  25°C bezchmurnie

Romantyczne wspomnienie, nic więcej: Supersam przy pl. Unii Lubelskiej, czyli to "se ne vrati"

Romantyczne wspomnienie, nic więcej: Supersam przy pl. Unii Lubelskiej, czyli to

Stał przy pl. Unii Lubelskiej, tam, gdzie jest teraz wielka nowoczesna galeria. Kiedy powstał, był uważany za jedną z najnowocześniejszych konstrukcji handlowych stolicy. Ściągały do niego tłumy warszawiaków, bo był eksponowaną placówką Społem, gdzie – w przeciwieństwie do innych placówek – można było dostać trochę lub znacznie więcej. Dziś wspomnienie o nim budzi kontrowersje...

Wówczas Supersam obsługiwał podobno w ciągu dnia 30 tys. klientów – tyle, ile obecnie podobno obsługuje istniejący tam hipermarket w ciągu tygodnia. Dlaczego? Bo był nie tylko obiektem handlowym, ale poniekąd turystycznym. W siermiężnym czasie socjalizmu (młodzi tego w ogóle nie pamiętają i nie pojmą) przechadzanie się alejkami tego soc-marketu dostarczało doznań mniej więcej takich samych, jak dziś spacer alejami Galerii Mokotów czy powstałego w jego miejsce City Shopping.

„Supersam był jednym z największych osiągnięć polskiego modernizmu – wspomina Adrian na facebookowym profilu "Jestem z Mokotowa", w poście, który zamieściła Lidia Fabisiak. - Jego nowatorska konstrukcja, dzieło architektów Jerzego Hryniewieckiego, Macieja Krasińskiego, Ewy Krasińskiej oraz konstruktorów Wacława Zalewskiego, Stanisława Kusia i Andrzeja Żórawskiego, nie miała sobie równych. Nazwa przylgnęła na stałe do podobnych budynków handlowych w całym kraju. Niestety, mimo wielu protestów rozebrano go pod koniec 2006 roku”.

Wiele osób jest zdania, że tego typu budowle, jak Supersam czy pawilon meblowy Emilia, powinno się zachowywać nie tylko przez wzgląd na sentyment pokoleń, ale także dlatego, że jest to – było, nie było – świadek historii, zabytek (?). Co stało na przeszkodzie - argumentują -  aby odrestaurowany, zachowując swoją modernistyczną oryginalną bryłę, spełniał nadal funkcję, do której był przeznaczony – supermarketu. Nie musiało tam być galerii z jej licznymi dodatkowymi funkcjami, na to samo kopyto co dziesiątki innych w Warszawie, i na Mokotowie zresztą.

Ale…

Marcin Nawrot na facebookowym profilu „Jestem z Mokotowa" pisze: „Trzeba pamiętać, że była to konstrukcja z założenia tymczasowa. Decyzja o rozbiórce wynikała nie z niechęci do budynku, ale z powodu jego technicznego zużycia. Trzeba też uczciwie zauważyć, ze Supersam nie „organizował przestrzeni”, ale ją „zajmował”. Plac Unii pozostawał przez to niezamknięty. Mój ojciec pokazywał mi i tłumaczył piękno zastosowanego tam rozwiązania konstrukcji dachu, a znał się na tym. Nie zmienia to w niczym faktu, ze jego czas przeminął. Szkoda, ze nie stanowi on inspiracji dla budowniczych nowych hal i centrów handlowych”.

No i tak… Supersamu nie ma i nie będzie, ale chciałoby się, żeby w tej nowej galerii, stojącej na jego miejscu, znalazł się choćby kącik niewielki, ale eksponowany, pokazujący, że w tym miejscu był, prężnie handlował i… rozbudzał konsumpcyjną wyobraźnię pokoleń żyjących w Warszawie w latach od 1962, gdy powstał, do momentu, kiedy kapitalizm ukazał nam inną twarz wielkoformatowego handlu…

Żal, bo to „se ne vrati”, jak mawiają nasi bracia Czesi, którzy stanowili poważną klientelę z grup turystycznych, które docierały tu zwłaszcza w latach 80., kiedy ichniejszy handel takich supersamów nie miał, aż do momentu, gdy – jak u nas – kapitalizm pokazał i im swoją lepszą twarz…

WOJCIECH MARCICKI

Fot. culture.pl


supersam - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się