:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  1°C słabe opady deszczu

Sadyba: Śpiewające Koło Gospodyń Miejskich uczy współmieszkańców mówić sobie „dzień dobry”

Sadyba: Śpiewające Koło Gospodyń Miejskich uczy współmieszkańców mówić sobie „dzień dobry”

Sadyba nauczyła się mówić sobie: „Dzień dobry” - opowiada Lunia, jedna z chórzystek zespołu Sadyba Śpiewa. – Tak się zaczyna reportaż w „Gazecie Stołecznej”, który tu we fragmentach cytujemy.

Po drugiej stronie Powsińskiej życie płynie wolniej. Za plecami zostaje wielka galeria handlowa z bazarkiem przy Konstancińskiej i ma się wrażenie, że weszło się do innego miasta. Miasta ogrodu. (…)

– Co roku biłam się z myślami: dlaczego ludzie nie powychodzą z domów spotkać się, pograć, pośpiewać? – wspomina Małgorzata Terlecka, kierowniczka muzyczna chóru Sadybianek. – Słyszałam, że ktoś z Rabczańskiej gra na instrumencie, a na Kuracyjnej mieszka skrzypaczka. Sama mam koleżankę po szkole muzycznej, z którą prowadziłam w kościele scholę dla dzieci. Marzyłam, by założyć zespół i zagrać na inauguracji corocznego Festiwalu Otwarte Ogrody na Sadybie. Zwierzyłam się z tego pomysłu znajomej Oli Karkowskiej. A ona: „Mam koleżankę, która marzy, żeby śpiewać w chórze”. Tak? A ja marzę o tym, żeby mieć taki chór.

W ten sposób Małgorzata poznała Agnieszkę Marcinkowską. Od razu podzieliły kompetencje. Agnieszka zajęła się sprawami organizacyjnymi, czyli werbowaniem ludzi do zespołu. Małgorzacie pozostało z domorosłych śpiewaczek stworzyć wokalny dream team, którym zachwyci się cała Sadyba. Klecenie chóru przypominało sąsiedzką akcję zbierania podpisów pod petycją na ważny cel społeczny. – Chodziłam po Sadybie i roznosiłam ulotki, że robimy chór. Namawiałam: „Nie musisz umieć śpiewać – po prostu się zapisz”. Zachęcałam inne dziewczyny, ponieważ sama bardzo źle śpiewam, ale ubóstwiam to robić – śmieje się Agnieszka. (…)

28 września 2017 r. przeszedł do historii Sadyby. Tego dnia Sadybianki po raz pierwszy spotkały się na próbie. (…) Do tej pory więcej było prób niż koncertów. Chór Agnieszki i Małgorzaty publicznie wystąpił cztery razy. Debiut w fortach, a przed Bożym Narodzeniem piosenki świąteczne w Nabo Cafe. Później miłosne szlagiery na walentynki – również w tej kafejce. Przed wakacjami nadszedł najważniejszy koncert – 8 czerwca na otwarcie Festiwalu Otwarte Ogrody na Sadybie Agnieszka, Małgorzata i reszta dziewczyn wyszły na scenę w prywatnym ogrodzie Barbary Chmielewskiej przy Morszyńskiej, a publika usłyszała evergreeny z Kabaretu Starszych Panów.

– To dopiero było wyzwanie! – nie może wyjść z podziwu dla swoich chórzystek Małgorzata. – Musiałyśmy wykuć na pamięć 20 piosenek Wasowskiego i Przybory, które są długie, trudne, jest tam mnóstwo tekstu. Do tego pracowałyśmy nad choreografią, projektami strojów, wymyślaniem skeczów i podziałem partii wokalnych. Czasu na przygotowania było mało, ale udało się. Do każdej piosenki wychodziła inna dziewczyna. To się oglądało jak spektakl w teatrze.

Sadybianki przeniosły się do nowej sali prób w prywatnym pawilonie na posesji państwa Piaseckich. Mieści się tu siedziba Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego „Miasto-Ogród Sadyba”. (…)

Pawilon składa się z dwóch głównych pomieszczeń – pokoju biurowego i salki galeryjnej ozdobionej landszaftami. W tej drugiej trwa właśnie ostatnia przed wakacjami próba. Przez ścianę słychać, jak rozśpiewuje się chór. Panie z Sadyby ćwiczą piosenki Starszych Panów: „Rodzina, ach, rodzina. Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest, lecz kiedy jej ni ma, samotnyś jak pies”. Refren przerywają salwy śmiechu. Chór robi przerwę, żeby poplotkować na tematy prywatne. Próba przypomina piknik. Jest wino, tort domowej roboty, wszyscy w dobrych humorach. Naprawdę jak w rodzinie.

Tylko że ta rodzina wydaje się niepełna. Są Starsi Panowie dwaj, ale próżno wypatrywać innych mężczyzn. Na początku było ich kilku, ale się wykruszyli. Bo w zespole główne role są kobiece. A panowie co najwyżej statystują. – Ależ angażujemy panów – protestuje Agnieszka. – Na Festiwalu Otwarte Ogrody wystąpili z nami Marek Przybylik i Jerzy Iwaszkiewicz. Wcielili się w Starszych Panów i robili nam konferansjerkę. (…)

Sadybianki nie planują pójść śladami Alibabek czy Filipinek. Bo lokalny chór nie ma aż takich ambicji estradowych. Ma za to sumiennie trenować dla własnej (i publiczności) przyjemności.

Fot. Agnieszka Kurella/Południe

 

sadyba - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się