:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  0°C bezchmurnie

Galeria Mokotów: handel i rozrywka w niedzielę. Kto ich nie lubi?

Galeria Mokotów: handel i rozrywka w niedzielę. Kto ich nie lubi?

Mieszkańcy Mokotowa na pewno Galerię Mokotów lubią. Rzec nawet można: uwielbiają! Są jednak tacy, którzy nie zostawiają na niej suchej nitki. Kto?

Odpowiedzieć można wprost i bez bawienia się w ceregiele. Kto  nie lubi? Siła wyższa (?). Ale rozszyfrowanie tego pozostawiam inteligencji odbiorców naszego portalu po lekturze całego tekstu.

Mail od internauty

Napisał do nas po zeszłej niedzieli internauta Robert K. : „Byłem dziś w kościele na mszy świętej. Rano, o dziesiątej. Z całą rodziną. Jestem kolejarzem i rzadko mi się zdarza ten dzień święty święcić w komplecie. Byłem, pomodliliśmy się, a potem mieliśmy w planie odwiedzenie Galerii Mokotów. I odwiedziliśmy, chociaż od ołtarza usłyszałem, ile to zła robi rodzinom handel w niedzielę… Szkoda gadać. Mojej rodzinie Galeria Mokotów żadnego zła nie zrobiła. Pokrzepieni religijną strawą, ale wkurzeni polityczną połajanką, zrobiliśmy zakupy na cały tydzień, byliśmy na świątecznym obiedzie w Sfinksie (smaczny i w miarę tani!), dzieciaki miały uciechę na różnych urządzeniach rozrywkowych dla maluchów, a wtedy, kiedy one tam się wyżywały, my mieliśmy czas, żeby pogadać swobodnie o swoich sprawach w kawiarence Grycana. Potem zaś poszliśmy wszyscy do kina i zgraliśmy się: dzieciaki na „Bociany” o 18.10, a my na „Prosta historia o morderstwie” o 18.30. I spędziliśmy znakomicie czas – duchowo, refleksyjnie, zakupowo, kulturalnie. I komu to przeszkadza?”

Fragment od ołtarza:

„Bóg postanowił dzień święty święcić. Czy złoty cielec próżności musi kierować naszym przeznaczeniem? Czy targowisko próżności w galeriach wszelkiej maści ma zdominować nasze życie? Nie lepszy park, ogródek czy choćby grill u przyjaciół? O słowach od Boga już nie wspomnę”.

Ten fragment przysłał nam ktoś zupełnie inny. I przysłał z komentarzem: „A jak pada? Znowu iść do kościoła? Nawet jeśli… To tam już mszy nie ma albo jest podobna… Powiedzcie to dzieciakom, drodzy księża. Pan Bóg z pewnością wybaczy, a wy? Natomiast siedzenie w domu przed telewizorem to jest dopiero degrengolada…”

Obstawiamy, że księża, niestety, w większości nie wybaczą. Potwierdza to zresztą Marian Karczyński, socjolog badający społeczności lokalne – miejskie i wiejskie. Tak odpowiada na pytanie:

„Kto nie wybaczy?”:

- Warszawa, a Mokotów w dużej części, ponieważ był po wojnie w mniejszym stopniu zniszczony niż reszta Warszawy. Źródła mówią o 65 procentach, czyli o 30 kilka mniej niż gdzie indziej. I dlatego tu w dużej części osiedlali się przybysze z okolicznych dzielnic, gdy wracali po powstańczych wysiedleniach, oraz ludność napływowa. Jedynym możliwym rozwiązaniem dla współistnienia ich wszystkich (starych i nowych mieszkańców tej dzielnicy) było odtworzenie pewnego wyniesionego z dawnego doświadczenia stadnego współżycia. Do dziś jest żywy na Mokotowie przekaz o wyjątkowości tej dzielnicy, jej miejsca w stolicy, poczucie integracji terytorialnej i emocjonalnej. I szukanie miejsc-punktów wzajemnego przeżywania. Zostało ich nie za wiele. Przykro to powiedzieć, ale kościoły już nie integrują. Służą spełnianiu dość powierzchownego rytuału. Integrują takie miejsca… wybaczcie wszyscy rozindyczeni… jak galerie, bazarki, stadiony, restauracje, kluby, miejsca rekreacji (lodowiska, plażowiska, tory gokartowe etc.). Ale najbardziej właśnie galerie, które są czymś w rodzaju dawnego rynku w miasteczku, na który się wychodziło w niedzielę i miało się wszystko: kościół, knajpę, sklepy, fontannę, ławki i… zaspokajało się w ten sposób potrzebę stadnego życia. Tylko że teraz galerie mają jeszcze więcej ofert (np. kawiarenki internetowe, kina, sale zabaw dla dzieci) i jeśli kościół będzie z nimi walczył, to przegra! Musi mieć pozytywną ofertę, a nie ofertę zakazu. Na Zachodzie już to wiedzą, bo już to się stało. Żaden domorosły satrapa nie cofnie nas do epoki rodem z PRL, bo mu nie da globalna wioska: internet, komórki, telewizja, radio, skype, facebook itp., itd. Czas się z tym oswoić. Dlatego Galeria Mokotów może spać spokojnie. Nie przegra, choćby musiała zmierzyć się z niedzielnym zakazem handlu.

Kto nie lubi Galerii Mokotów?

Zdaniem jednego z naszych korespondentów sprawa jest jasna: głównie ci, którzy tam pracują w niedzielę. To jest dla nich szansa na wszystkie niedziele wolne. Rodzaj przywileju w stosunku do tych, którzy… w niedzielę pracować muszą! Kto?  Pielęgniarki, lekarze, pracownicy stacji benzynowych, konduktorzy, pracownicy MZA i PKP, pogotowia ratunkowego, gazowego, strażacy, kucharze, kelnerzy itd., itp. I jest to wcale niemała rzesza ludzi tak samo rotująca się w dni wolne, jak panie przy kasie czy pracownicy na hali. Przywilej dla jednych kosztem drugich?

Rozstrzygać nie będziemy, zaczynamy dyskusję!

A tak na marginesie: na profilu Galerii na Facebooku lubi ją ponad 160 tysięcy! A Mokotów mieszkańców ma... niewiele ponad 218 tysięcy. Więc?

WOJCIECH PIELECKI


galeria mokotów: handel i rozrywka w niedzielę. kto ich nie lubi? - komentarze opinie

Dodajesz jako: Zaloguj się