Byłem niedawno świadkiem rozmowy trzyosobowej rodziny, która jechała w piątkowe popołudnie do domu. Rodzice i około 16-letni syn zastanawiali się, gdzie się wybrać w sobotę na dłuższą, ale niedaleką wycieczkę, żeby trochę pospacerować, a potem wyłożyć się gdzieś na trawie i...
- Powędkować - zakrzyknął chłopak, widać zapalony wędkarz.
Nie rozwiązali przy mnie tego problemu, bo wysiedli wcześniej niż ja. Ja jednak zacząłem się zastanawiać, co można by im poradzić. I przypomniałem sobie wspomnienie mojego ojca, który mieszkał kiedyś w młodości przy Al. Niepodległości, skąd - jak mówił - miał rzut beretem do... Jeziorka Czerniakowskiego. Łowił tam kilkukilogramowe ryby i... poznał moją matkę, opalającą się razem z siostrą na brzegu. Mam więc uzasadniony sentyment do tego miejsca, zwłaszcza że - jak w chwili szczerości przyznała mi się moja mama - chyba tam zostałem poczęty w pewną ciepłą wrześniową noc.
Co teraz z Jeziorkiem?
Otóż ma się ono znakomicie. Jest zadbane, widać, że miasto profesjonalnie się nim zajmuje. Otoczone jest bujną roślinnością, w której gnieżdżą się różnorodne gatunki ptaków, a wody jeziorka - jak mówią wędkarze - obfitują w okazałe karpie, liny i szczupaki. Woda jest czysta, zresztą aktualne dane o jej jakości podaje Wojewódzka Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna. Sprawdzałem je w trakcie pisania tego tekstu. Można się kąpać i pływać, nic nam nie grozi... przez całą jesień.
Poza tym są tam takie atrakcje, jak: mini tor przeszkód, boiska do koszykówki, piłki nożnej, ringo, badmintona oraz siłownia plenerowa.
Dla pełnej informacji: akwen ten jest pozostałością po starym korycie Wisły i największym naturalnym zbiornikiem wody na terenie Warszawy. I jest naprawdę urokliwy. Byłem tam w zeszły weekend, żeby sprawdzić czy mogę polecić to miejsce komuś, kto chce wybrać się na spokojny dzień wypoczynku na łonie natury. Mogę. Wędkarzom szczególnie...
WOJCIECH MARCICKI
Fot. jeziorkoczerniakowskie.pl
Komentarze