Reklama

Odgrodzone od miasta osiedle Marina Mokotów przykładem na to, jak się nie grodzić! Rozebrać płoty?

Osiedle Marina Mokotów, skądinąd ciekawe architektonicznie, odgrodzone jest od miasta wysokim płotem, mającym w niektórych miejscach aż trzy kręgi. I tego właśnie żałuje jego projektant oraz mieszkańcy.

Przyznaje to sam prezes firmy Dom Development, Jarosław Szanajca, który osiedle wybudował. Jak sam twierdzi, „dzisiaj owe płoty mocno wyją”. Szał grodzenia osiedli właściwie w Warszawie mija. Mija wraz z rosnącym poczuciem bezpieczeństwa, a także z rosnącym przekonaniem, że zabija to miastotwórcze wartości powstającej współczesnej architektury. Nic tak bowiem nie sprzyja więziom społecznym (ważnym np. w samorządowych procesach demokratycznych, wyborczych), jak otwartość – dosłowna – osiedli w dzielnicy. Takie prozaiczne czynności rodzinne, jak spacery, w czasie których można podziwiać, porównywać, krytykować, brać pod uwagę etc., jak zakupy u sąsiada – tworzą w sposób naturalny emocjonalne i intelektualne powiązania mieszkańców tej samej dzielnicy.

Reklama

Dom Development wyciąga z tego zamknięcia Mariny Mokotów właściwe wnioski, budując już bez płotów, z bogatą przestrzenią publiczną – wypełnioną skwerami, parkami, placykami zabaw, z których korzystać mogą również sąsiedzi.

Wyciąga wnioski i… może warto pomyśleć nad rozebraniem płotów w Marinie Mokotów? Choćby tylko częściowo…

Fot. Hamilton May

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-07-03 09:16:22

    Jestem mieszkańcem Mariny i muszę zdementować opinie wyrażone w artykule. Moje doświadczenia pokazują (choć naturalnie nie dowodzą - to za mało), że popularne wnioski z artykułu to mity. Jak kupowałem mieszkanie, to te płoty podobały mi się średnio, ale mieszkam już długo i zmieniłem na ten temat zdanie. Nie mają żadnego negatywnego wpływu na więzi społeczne. Wcześniej mieszkałem na osiedlach otwartych i zapewniam, że tutaj mam więzi z sąsiadami dużo bliższe niż w tamtych miejscach. Natomiast jest pewna identyfikacja mieszkańców z miejscem, co widać w większej dbałości o wspólną przestrzeń, na przykład prawie wszyscy sprzątają po swoich psach, co nie jest regułą w innych miejscach. Więc jeśli prezes DD ma kaca, to niesłusznie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    Ja - niezalogowany 2017-07-03 10:25:32

    mieszkam tu od trzynastu lat i chcę tu byc jak najdłuzej.Osiedle jest suuuper!

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-07-03 14:21:19

    Po czasach komunistycznych bardzo modne były zamknięte strzeżone osiedla. To osiedle jest trochę skutkiem tych czasów. Na zachodzie takie osiedle wywołało by konsternację ale u naszych wschodnich postkomunistycznych sąsiadów w Rosji czy na Ukrainie to norma. Tam każde osiedle jest zamkniete. Sam też wynajmowalem tam mieszkanie i osobiście czułem się troche więźniem we wlasnym domu. Aby wyjść z osiedla trzeba iść do jednej z tylko dwóch bramek I przez to bezsensownie nadrabiać trasy, dlatego na spacer idzie się caly czas w te same miejsca - dookoła jeziorka a opuszcza osiedle samochodem... Dokuczała nam klaustrofobia dlatego też z rodziną przeprowadziliśmy się do znanego osiedla bliżej pól mokotowskich gdzie na szczęście nie ma płotów.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo iMokotow.pl




Reklama