Reklama

Mieszkańcy ulicy Narbutta storpedowali pomysł przyjaznej ulicy? Wydaje się, że tak. Bezpowrotnie?

Naszym zdaniem – tak. Nie wiemy jak to oceniać, bo – być może – mieszkańcy ulicy Narbutta mają rację, że ich interes jest ważniejszy niż chęć uczynienia z niej czegoś na kształt holenderskich, włoskich czy francuskich przyjaznych ulic, z których korzystają inni mieszkańcy i turyści.

Przypomnijmy: w pierwotnym zamyśle, który był dyskutowany na forach internetowych, w pracowniach projektowych, w urzędach miasta i dzielnicy, ulica Narbutta miała się przekształcić w coś na kształt holenderskiego woonerfu czy włoskiego via amichevole. Na czym to polega? Na tym, że taka ulica żyje nie tylko życiem zamkniętym w blokach, ale także na zewnątrz – w knajpkach, ogródkach, na wydzielonych placykach do zabaw dorosłych, np. jak francuska gra w kule. Czy po konsultacjach społecznych coś z tego zostało?

Reklama

Naszym zdaniem – prawie nic. Ulica Narbutta, po rewitalizacji w uzgodnionym z mieszkańcami kształcie, będzie ładną… MARTWĄ ulicą! Będzie tam cicho i spokojnie… trumiennie, z czego nie zdają sobie specjalnie sprawy dzisiejsi lokatorzy, dbając wyłącznie o własne wygody.

W Rzymie, na ulicy podobnej do Narbutta, kiedy siedziałem z przyjaciółmi w tamtejszej knajpce, usłyszałem od jej właściciela słowa takie:

- Mam 69 lat, mieszkam tutaj, nad moją restauracją. Dziesięć lat temu myślałem tylko o swoim pomniku na cmentarzu, wstawałem rano z poczuciem bezsensu dalszej egzystencji, wychodziłem na zewnątrz, siadałem z sąsiadami na stołeczku i… biliśmy pianę. Obudziłem się, kiedy któregoś dnia mój syn powiedział: „Tata, ocknij się, załóżmy tu knajpę. Zobacz, jakie to fajne miejsce…”

Reklama

Tym bardziej przejmuje mnie ta rozmowa, bo przecież Narbutta ma w swojej najnowszej historii znakomity pomysł, który współgrał z pomysłem z Włoch. Nie wszyscy muszą zakładać knajpy, to zresztą nierealne, ale... odbyły się tu już przecież  sąsiedzkie święta ulicy. Otwarte zostały bramy kilku kamienic, przy kilku były wystawione plansze z ich historią i stare zdjęcia. Gościnni lokatorzy częstowali domowymi ciastami i soczkami. Była parady, zabawy dla dzieci, można było porozmawiać z mieszkańcami. I co się stało?

Ja nie mam ochoty nawoływać do tego, żeby mieszkańcy ulicy Narbutta się obudzili na nowo, bo może (na pewno) polskie warunki są trochę inne (obniżenie wieku emerytalnego to jest gwałt na psychice Polaków, którzy w większości nie rozumieją, jak ważna jest osobista aktywność zawodowa!), ale… czy warto wpędzać się do grobu w szybszym tempie? Bo co ostatecznie wydyskutowano z mokotowskim ratuszem?

Reklama

Ano… zwiększenie liczby miejsc postojowych o 24, powiększenie trawników oraz posadzenie większej liczby drzew i krzewów, a także tzw. uspokojenie ruchu przez wyniesione skrzyżowania ulic Sandomierskiej i Wiśniowej z ul. Narbutta oraz zwężenie jezdni. I tyle. Z woonerfu został wnerw, oczywiście innych mieszkańców Mokotowa.

I żeby było jasne: nie oceniam, bo może zamiast żywej fajnej ulicy ważniejszy jest spokój jej mieszkańców, zwłaszcza jeśli tego bardzo chcą. Szkoda... Mnie - z Wiktorskiej.

MARCIN WOJECKI

Reklama

Fot. wikia.pl

Czytaj też:

https://imokotow.pl/artykul/alarm-mieszkancy-narbutta/108869

https://imokotow.pl/artykul/rewolucja-uliczna-na/106512

 

 

 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

  • Awatar użytkownika
    gość 2017-01-30 08:42:13

    też bym wolała spokój pod domem niż pełno pijanych słoików wieczorami ...

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-09-04 08:14:13

    szkoda dla dzielnicy, bo Mokotow, jako calosc, na pewno by zyskal. nie da sie jednak ukryc, ze dla mieszkancow Narbutta, mogloby to byc kosztem ich spokoju. byc moze to kwestia zmiany pokoleniowej. na razie w wiekszosci mieszkaja pewnie tam starsi ludzie. to sie jednak bedzie musialo zmienic i za 10 lat sytuacja moze byc juz inna. mam nadzieje, ze obecny projekt ma to na wzgledzie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis
  • Awatar użytkownika
    gość 2017-09-04 08:37:52

    Panie Marcinie, nie śledziłem uważnie losów projektu, ale czytałem założenia i widziałem wizualizacje. Śmiałe i wizjonerskie projekty, mają to do siebie, że nie bardzo przystają do rzeczywistości. Ten zaś zakładał drastyczne ograniczenie liczby miejsc postojowych. Mieszkam na Belgijskiej, niedaleko. Właśnie zaczyna się tam remont ulicy. Pierwotny projekt, zakładał ograniczenie liczby miejsc postojowych do 24. Zazwyczaj parkuje tu około 70 samochodów. Tak więc, zanim pan zacznie załamywać ręce, proponuję, aby "zrewitalizował" pan swoją ulicę. To jest miasto, znajdujące się z strefie klimatycznej, pozwalającej na korzystanie ze spaniałych deptaków, jakieś 3 miesiące w roku, a szansa na gromadne odwiedzanie Narbutt lub Belgijskiej przez turystów, oscyluje blisko zera. Czegoś pan najwyraźniej nie rozumie.

    odpowiedz
    • Zgłoś wpis

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo iMokotow.pl




Reklama